Dr Igor Błagoobrazow, neurolog, specjalista w dziedzinie refleksologii i akupunktury, znawca medycyny chińskiej, posługujący się unikalną aparaturą biorezonansową, umożliwiającą zwalczanie lekoodpornych bakterii i wirusów od wielu lat zajmuje się leczeniem migrenowych bólów głowy.


Migreny a bakterie

Zanim wszedł w posiadanie urządzenia do biorezonansu, stosował akupunkturę. Zauważył, że na migreny cierpią niekiedy całe rodziny. Zastanawiał się, dlaczego tak się dzieje i jak ulżyć cierpieniom pacjentów, których prześladują specyficzne, bardzo dokuczliwe pulsujące bóle obejmujące połowę głowy. Zwykle na jedną lub dwie godziny przez takim atakiem pojawia się tzw. auta: chory odczuwa mdłości, wyraźne pogorszenie samopoczucia.

W medycynie uznaje się, że dolegliwości migrenowe wywołuje zwężenie naczyń krwionośnych w mózgu. Nauka zjawisko to wiąże z zaburzeniami pracy układu hormonalnego albo z poważnymi chorobami ważnych organów wewnętrznych, czy zakłóceniem trawienia. Jednak pochodzenie niektórych typów migren było nieznane.

Dr Igor Błagoobrazow zauważył, że w przypadkach niezwiązanych z dysfunkcją układu hormonalnego, dobre efekty lecznicze przynosi akupunktura, pomagają reż farmaceutyki, przeznaczone do zwalczania tej dolegliwości. Bóle migrenowe pozostające w związku z cyklem miesięcznym kobietu ustępują zazwyczaj po klimakteruum. U niektórych pań przeciwnie - pojawiają się po przekwitaniu.

Istnieje jednak grupa uporczywych, nawracających migren, prześladujących całe rodziny. Uczeni japońscy i holenderscy, niezależnie od siebie, w 1964 roku wysunęli hipotezę, że ten typ dolegliwości powodują obecne w kurzu roztocza. Jak pokazuje praktyka, takie trudne do zwalczania przypadki wywołuje też intoksykacja bakteriami Klebsiella, Borrelia, Mycoplasma, Chlamydia, Helicobacter i grzybami pasożytniczymi Candida albicans. W genezie tej choroby pochodzenia bakteryjnego najważniejszą rolę odgrywają Klebsiella pneumoniae, Borrelia burdorfieri Helicobacter pylori. Są bardzo toksyczne, agresywne i niebezpieczne.

Bakteriami tymi można zarazić się przez kontakt z zakażonymi osobami oraz wdychając kurz czy powietrze dostarczane przez urządzenia klimatyzacyjne.

Na zakażenie pałeczką zapalenia płuc (Klebsiella pneumoniae) jesteśmy narażeni w pomieszczeniach klimatyzowanych np. biurach czy samolotach. Bakteria ta wykazuje wysoką opornośc na antybiotyki, z trudem poddaje się leczeniu metodami medycyny klasycznej.

Pacjent, który niedawno odwiedził gabinet doktora Igora, wybrał się z rodziną na wycieczkę samolotem na Wyspy Kanaryjskie. Na miejsce przyleciał już chory, zamiast na plaży wylądował w szpitalu. Trzytygodniowa terapia nie przyniosła poprawy, leczenie, kontynuowane w kraju również nie przywróciło mu zdrowia. Zaatakował go bowiem zmutowany, bardzo oporny szczep Klebsiella pneumoniae. Chory wyzdrowiał dopiero po terapii biorezonansem w Akademii Medycyny Alternatywnej AMAMED. Na zabiegi uczęszczał systematycznie, co drugi dzień, przez trzy tygodnie.

Warto zaznaczyć, że pałeczka zapalenia płuc stanowi wyzwanie dla współczesnej medycyny. Rozmnaża się bowiem nie tylko w górnych drogach oddechowych, ale migruje też do jelit, a nawet układu moczowego. Objawy zakażenia to długotrwały kaszel, ustawiczne podrażnienie gardła, bóle i zawroty głowy, rozdrażenienie, zaburzenia snu i chroniczne zęczenie. Większość szczepów poddaje się terapii biorezonansem. 

Roztocza i mykoplazma

Roztocza, które wywołują bóle głowy, zaburzenia snu, reakcje alergiczne, m.in. stan zapalny śluzówek nosa z kleistą wydzieliną i inne dokuczliwe chroniczne dolegliwości są bardzo rozpowszechnione i niezwykle trudno je usunąć z otoczenia. Profilaktyka polega na skrupulatnym przestrzeganiu zasad higieny, codziennym myciu podłóg wodą z dodatkiem środka odkażającego, czyszczeniu wykładzin na mokro.

Mycoplasma pneumoniae to bardzo groźna i inwazyjna bakteria, oporna na wiele antybiotyków. Zakażenia szerzą się wśród dzieci, zrozpaczone mamy opisują cierpienia swoich pociech: ciągnące się - z małymi przerwami całymi miesiącami - kaszel, chrypki, bóle głowy, stany podgorączkowe, biegunki.

Niedawno gabinet dr. Igora odwiedził lekarz, u którego mykoplazma spowodowała migrenowe bóle głowy. Zwykle choroba ma charakter chroniczny i prowadzi do zmian w systemie nerwowym. W tym przypadku terapia biorezonansem trwała krótko i zakończyła się sukcesem.

Warto zdać sobie sprawę z tego, że oprócz Mycoplasma pneumoniae może nas zaatakować inny gatunek tej bakterii. Mycoplasma fermentans, wywołująca chroniczne zmęczenie, bezsennośc i meteoropatię.

Najgorszy scenariusz

Najtrudniejsze, najbardziej złożone przypadki chorobowe dają o sobie znać, gdy w organizmie egzystuje zespół groźnych bakterii opornych na antybiotykoterapię i inne standardowe leki. Kiedy współistnieją równocześnie Mykoplazma, Chlamydia, Borrelia Ureaplasma, lekarz obserwuje nietypowe symptomy  zmiennym natężeniu, co bardzo utrudnia postawienie trafnej diagnozy. Nieocenione usługi oddaje wtedy biorezonans, ktory pozwala wykryć obecnośc poszczególnych mikroorganizmów chorobotwórczych, a potem je eliminuje z organizmu.

Zdarza się, że mikrena powstaje w wyniku zakażenia trzeba szczpami: Klebsiellą, MykoplazmąChlamydią. W rodzinie, która cierpi na taką przypadłość pochodzenia odbakteryjnego, do ataków bólu u poszczególnych osób dochodzi w różnych terminach. Powiązane są one z cyklami  życiowymi patogennych drobnoustrojów, które w określonych warunkach wydzielają intensywnie toksyny, oddziałujące na centralny układ nerwowy.

W etiologii migren odgrywają też rolę lamblie i pospolity Helicobacter pylori. Lamblie przywozimy z ciepłych krajów, a po usunięciu symptomów zakażenia niewyleczony pacjent staje się ich nosicielem chronicznym. Badania wykazują, że 84 procent dorosłej populacji Polaków stanowią nosiciele Helicobacter pyloriO zakażenie bardzo łatwo, zwykle dochodzi do niego w dzieciństwie. Źródłem zarazku bywa też niedosmażone mięso, krwiste befsztyki czy sushi. Miłośnik tego ostatniego może się chronić, jedząc imbir i ostrą, zieloną musztardę. Dr Igor Błagoobrazow niejednokrotnie stwierdzał, że po terapii urządzniem biorezonansowym, eliminującym Helicobater pylori, ustępują bóle głowy.

Od niedawna obserwujemy niepokojące zjawisko. Popularne infekcje ciągną się tygodniami, z trudem poddając się farmakoterapii. Czasem potrzeba aż trzech antybiotyków, aby przywrócić pacjentowi zdrowie. Zdaniem dr. Igora Błagoobrazowa obecnie mamy do czynienia ze zmutowanymi, opornymi szczepami bakterii, które powstają w przypadku zastosowania antybiotykoterapii w początkowym stadium choroby. Byłoby wskazane, aby lekarze w pierwszym stadium zachorowania skupili uwagę na wzmacnianiu odporności pacjenta, wprowadzając od razu suplementy diety i inne naturalne metody stymulacji układu immunologicznego. Dopiero, gdy te środki zawiodą, można i trzeba zastosować antybiotyk. W przyszłości sytuacja może wymknąc się spod kontroli: klasycznymi metodami medycyny akademickiej nie będzie można pokonać opornych i agresywnych zarazków. 

Maria Rojek

blagoobrazow

 

 
 
Joomla Extensions