Zgłębianie tajników medycyny chińskiej zajęło jej blisko 20 lat. Dziś Iwona Sitko jest jedną z najbardziej cenionych w Polsce dietetyczek pomagających pacjentom w powrocie do zdrowia dzięki konsekwentnemu stosowaniu w praktyce zasad TMC


Urszula Węgrzyk, 6/2018

Swoje zainteresowanie medycyną chińską rozpoczęła od zgłębiania wiedzy z tej dziedziny na kursie Dietetyka wg Tradycyjnej Medycyny Chińskiej zorganizowanym w Polsce przez Instytut Avicenny w 1997 roku. Zajęcia prowadziła wówczas Ina Diolosa. Przyszłą dietetyczkę tak one pochłonęły, że już niejako z rozpędu zaliczała następne szkolenia Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, które w latach 2001-2004 odbywały się pod kierunkiem Mathiasa Hunecke. Jeszcze później, w latach 2008-2011 ukończyła Diagnostykę różnicową Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, wykładaną przez Claude’a Diolosę. Do tego ma za sobą cały pakiet dodatkowych szkoleń firmowanych zarówno przez Claude’a Diolosę, Matthiasa Hunecke, jak i Jeremiego Rossa oraz Davericka Leggetta. Dziś Iwona Sitko jest dyplomowanym dietetykiem z certyfikatem Instytutu Avicenny.

A wszystko zaczęło się w Studium Edukacji Ekologicznej we Wrocławiu. Tam po raz pierwszy spotkała się z zasadami medycyny chińskiej i podstawami diety. Zafrapowały ją to. Dotychczas pasjonowała się fotografią, ale obecnie to dla niej już przeszłość. Być może kiedyś wróci do niej, bo brakuje jej tego kreatywnego aspektu. W jej życiorysie pojawił się też krótki okres zainteresowania pantomimą teatralną, ale bez tzw. ciągu dalszego.

Nauka tajników medycyny chińskiej zajęła około 20 lat. Ale teoria to jedna sprawa, a praktyka – druga. Na miejscu, czyli w Katowicach, gdzie się urodziła, mieszka i pracuje, przez 8 lat prowadziła – wraz z koleżanką –wegetariański bar Złoty Osioł. Potem był staż w Nepalu, w Free Clinic w Katmandu pod okiem „swojego” nauczyciela – Matthiasa Hunecke. Odbywały się tam bezpłatne praktyki dla studentów, wolontariuszy-terapeutów w dziedzinie medycyny chińskiej. Dziś wspomina ten okres z rozrzewnieniem. Własną ścieżkę rozwoju dodatkowo pogłębiała na spotkaniach szamańskich w Peru.

Można powiedzieć, że Tradycyjna Medycyna Chińska (TMC) została oswojona w Polsce już dość dawno i ma tu swoją tradycję. Pierwszym Europejczykiem, który jeszcze w XVII wieku opisał stosowane w Chinach środki i metody lecznicze (wraz z akupunkturą), był wychowany w znamienitej rodzinie lekarzy królów polskich jezuita Michał Boym. Warto dodać, że to on przyczynił się do zainteresowania akupunkturą w naszym kraju.

W XIX wieku na europejskich uniwersytetach napisano 10 prac doktorskich z tej dziedziny, w tym dwie w Polsce: w roku 1928 na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie i w 1830 na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Natomiast po II wojnie światowej obroniono u nas kolejnych pięć doktoratów o zastosowaniu TMC, w tym akupunktury, ziołolecznictwa i dietetyki.

Energia żywności

Podstawowa różnica pomiędzy dietetyką według medycyny chińskiej i zachodniej – uważa Iwona Sitko – to energetyczny aspekt pożywienia. W TMC nie liczymy bowiem kalorii, ilości białka, węglowodanów, ani witamin czy minerałów. Dlatego zalecenia w diecie stosowanej w tej medycynie nie mają związku z dietetyką w naszym, zachodnim pojęciu. Nie interesuje nas skład produktu, liczy się natomiast jego termika, a więc to, czy wykazuje działanie ochładzające, ogrzewające czy neutralne. Zwracamy także uwagę na jego smak, gdyż niesie on ze sobą określony kierunek energii, oraz na to, na jakie narządy będzie oddziaływał lub jakie funkcje będzie spełniał określony produkt.

Nie znając tych właściwości, możemy popełniać błędy, a tym samym powodować różnego rodzaju dysharmonie i zaburzenia przepływu energii w ciele. Dzieje się tak na przykład – mówiąc trywialnie – w efekcie przejadania się czy spożywania w nadmiarze zbyt dużej ilości pożywienia słodkiego, bardzo wychładzającego albo odwrotnie: nadmiernie rozgrzewającego. Zgodnie ze wskazaniami medycyny chińskiej zrównoważona dieta powinny zawierać produkty o pięciu smakach, które swoją termiką mają równoważyć wpływy zewnętrzne i wewnętrzne.

stk4

Klinika Free Clinic w Katmandu (2005), zabieg moksowania

Gdy chce się zachować zdrowie – uważa katowicka dietetyczka – w codziennym menu produkty należy dobierać tak, by były zgodne zarówno z konstytucją człowieka, jak i porą roku. Dlatego inaczej komponujemy posiłki zimą, inaczej, gdy leje deszcz, czy też w letni dzień przy pięknej, słonecznej pogodzie. Gdy zaś zdrowie szwankuje, odpowiednia dieta pomoże je wzmocnić.

Jeszcze innym tematem jest popularne od jakiegoś czasu gotowanie według Pięciu Przemian (a wielu z nas TMC kojarzy się z tym systemem). Gotując potrawy, zwracamy wówczas uwagę na wspomnianych Pięć Elementów: Wodę, Drzewo, Ogień, Ziemię, Metal, które w medycynie chińskiej są charakterystycznymi pojęciami. W odpowiedniej kolejności, zgodnie z rytmem energetycznym związanym z tymi elementami, dodajemy poszczególne produkty. – Uważam to – zaznacza Iwona Sitko – za pewne uproszczenie. Po czym dodaje, że kuchnia i odżywianie się stosowne do Pięciu Przemian związane są z energią pór roku. Także nasze organy i ich funkcje klasyfikowane są według Pięciu Elementów. Temu podziałowi podlegają również kolejne etapy życia. – Musimy reagować na to, co się dzieje w przyrodzie oraz w nas samych, i stosować Pięć Elementów tak, aby je w nas zrównoważyć.

Choroby a dieta

Wiadomo, że samą dietą i przestrzeganiem jej zaleceń nie można się wyleczyć, ale ma ona olbrzymie (choć czasami tylko pomocnicze) znaczenie. To tak, jak z noszeniem okularów: nie usuną do końca naszych wad wzroku, ale też, gdy wystąpią określone dysfunkcje, trudno nie posługiwać się nimi. Natomiast leczenie schorzenia oczu, takiego jak np. zapalenie spojówek, można wydatnie wspomóc właśnie odpowiednią dietą. Oczy związane są bowiem z pracą wątroby i np. spożywanie tylko gotowanej pszenicy popijanej wywarem z korzenia pietruszki może okazać się w tym przypadku zbawienne.

W sposobie patrzenia na konkretną jednostkę chorobową istnieją olbrzymie różnice między medycyną chińską a zachodnią. W obrębie tej ostatniej takie nazwy, jak np. astma czy cukrzyca, to pewnego rodzaju definicje, etykietki. Natomiast w medycynie chińskiej oprócz użycia tej etykietki konieczne jest uwzględnienie pewnych energetycznych zaburzeń we wzajemnych powiązaniach narządów. Innymi słowy: trzeba sobie zdawać sprawę z tego, które organy są zaangażowane w stwierdzone zaburzenie i jak do niego doszło. Dlatego często bywa tak, że choć nazwa choroby pozostaje taka sama, podłoże jest zupełnie inne. W związku z tym różne mogą też być zalecenia.

Katowicka dietetyczka, kierując się aspektami medycyny chińskiej, najpierw analizuje przebieg choroby pacjenta, później zaś formułuje odpowiednio ukierunkowane zalecenia.

Jeśli chodzi o nowotwory, bardzo często przyczyna ich powstania kryje się w zaśmieceniu organizmu różnymi toksynami. Stąd w dietach nowotworowych tak istotna okazuje się kwestia oczyszczenia. Różne są także poglądy dotyczące właściwej diety: jedni kładą nacisk ma wyeliminowanie mięsa i wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego, inni uważają, że osoby osłabione powinny spożywać należytą ilość białka. Pacjenci kardiologiczni (a to spora grupa w naszym społeczeństwie) powinni z kolei zwracać uwagę m.in. na tłuszcze (podkreśla to medycyna chińska i zachodnia). Chodzi o to, by były one: roślinne, dobrej jakości, nierafinowane, tłoczone na zimno. Masło, które stanowi bardzo cenny, odżywczy produkt, jest jak najbardziej zalecane – oczywiście w rozsądnych ilościach i nie we wszystkich przypadkach.

Generalnie zaś można zaryzykować stwierdzenie, że wschodni blok medycyny jest jednak dokładniejszy i uściśla postępowanie dietetyczne w przypadkach niedoboru czy nadmiaru Yin lub Yang.

Błędy wegetarian

Wielu zwolenników tej bardzo popularnej diety zaczęło ją stosować szybko, bez zaznajomienia się z podstawowymi wymogami. A nie wystarczy samo powstrzymanie się od spożycia mięsa i jego przetworów. Trzeba wiedzieć, czym można je zastąpić, jakimi roślinami strączkowymi czy innymi produktami białkowymi. Zgodnie z TMC – podkreśla Iwona Sitko – ważne jest, by nasze pożywienie było pełne energii, ciepła, czyli posiadało dużo Qi. Aby spełniało należycie swoją funkcję, trzeba je gotować, niekiedy długo. Często zaś zdarza się, że z braku czasu zajadamy w biegu kanapkę chleba z serem, pomidorem, ogórkiem czy sałatkę i… uważamy, iż stosujemy właściwą dietę wegetariańską. Nie o to chodzi! Najważniejszy jest energetyczny aspekt pożywienia i jego odpowiedni skład: zboża, warzywa, owoce, rośliny strączkowe, orzechy i dobre tłuszcze. Wtedy uzyskujemy korzystną, zbilansowaną dietę.

Wiedzą o tym doskonale weganie, którzy wykluczają wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego (czasem nawet miód). Ich dieta jest bardzo zdrowa, gdyż nie używa się w niej produktów mlecznych, a przygotowywanie posiłków zazwyczaj wymaga gotowania i pieczenia. Zgodnie zaś z zasadami medycyny chińskiej do pożywienia, aby było ono właściwie trawione, należy dodawać dużo energii i ciepła.

Dieta zmienia się z wiekiem

Ponieważ wraz z upływem lat funkcje naszego organizmu osłabiają się, po ukończeniu pięćdziesiątki trzeba pomyśleć o diecie lekkostrawnej, co oznacza ograniczenie spożycia mięsa (najwyżej 2 razy w tygodniu) i wyeliminowanie smażonych potraw (są ciężkostrawne). Warto też swoje posiłki wzbogacić o zboża oraz gotowane warzywa i owoce.

W okresie dziesięciu lat praktycznego stosowania medycyny chińskiej Iwona Sitko umożliwiła powrót do zdrowia wielu pacjentom. Pomaga przede wszystkim w chorobach trawiennych, przy dysfunkcjach jelita cienkiego i grubego, a także w problemach ginekologicznych, takich jak cysty czy nieregularne miesiączki. Stosowane przez nią metody zaczerpnięte z tajników medycyny chińskiej są niezwykle skuteczne w problemach z otyłością, w kłopotach z astmą, płucami, a także pęcherzem moczowym. Dzięki odpowiedniej diecie można bez tabletek wyregulować funkcje wątroby czy poziom cholesterolu, nie wspominając o bólach głowy.

Często nie dostrzegamy związku między bólem żołądka lub niewłaściwą pracą wątroby a emocjami, jakie im towarzyszą. Zgodnie z TMC to oczywista oczywistość, gdyż silne emocje, uczucia, takie jak np. gniew, są związane z wątrobą (gniew to ekspresja Elementu Drzewa) i wpływają na zaburzenie ruchu jej energii, manifestując się w innych częściach ciała (mogą np. prowadzić do przekrwienia oczu, bólów głowy czy zaburzeń pracy żołądka).

Niezwykle istotne jest także stosowanie wspomagających zdrowie ziół, oczywiście naszych, polskich.

Psychologia kontemplatywna,

która uważa, że przychodzimy na świat obdarzeni wrodzoną mądrością i zdrowiem psychicznym, a potem z różnych przyczyn tracimy z nimi kontakt, stała się aktualną pasją Iwony Sitko. Wspomniana dziedzina wiedzy i praktyki kładzie nacisk na rozpoznawanie, wspieranie i docenianie owego przyrodzonego zdrowia psychicznego. Natomiast związana z nią terapia bazuje głównie na tym, aby dostrzegać i wykorzystywać zdrowe stany psychiki, obecne nawet w niezdrowych zachowaniach. Inaczej mówiąc: psychologia kontemplatywna łączy dorobek współczesnych technik psychoterapii z wiedzą z zakresu psychologii buddyjskiej.

Kiedyś tybetański mistrz medytacji Czogyam Trungpa Rinpoche zaczął współpracować z psychologami i psychiatrami w Instytucie Naropa (USA), który założył w 1974 roku. Trungpa Rinpoche określenia, jakimi posługują się tradycyjne nauki buddyjskie, zastąpił językiem zrozumiałym dla nas, ludzi Zachodu. W tym celu używał terminów stosowanych w zachodniej psychologii, takich jak: ego, neuroza, lęk, depresja, dzięki czemu psychoterapeuci inaczej spojrzeli na rolę inspiracji w buddyzmie oraz terapeutyczne możliwości medytacji opartej na uważności i świadomości.

Od wiedzy do praktyki

Jako się rzekło, katowicka dietetyczka, którą można porównać do przewodnika po niezwykłych meandrach tajników chińskiej medycyny, pomogła w powrocie do zdrowia wielu osobom.

Pacjentką Iwony Sitko była m.in. kobieta cierpiąca na nawracające zapalenie pęcherza moczowego, w przypadku której rekomendowane przez media i lekarzy tabletki okazały się mało skuteczne. Jedną z przyczyn jej problemów – wg medycyny chińskiej – był nadmiar zimna w organizmie, długotrwała antybiotykoterapia zaś osłabiła naturalną odporność. W tej sytuacji trzeba było zrezygnować z surowego pożywienia, które ma naturę ochładzającą, i wspomagać organizm ziołami.

Przy refluksie żołądka (na który cierpi sporo osób) podstawowym działaniem zapobiegawczym jest właśnie dieta. Należy wówczas także określić, co przyczyniło się do nieprawidłowej pracy żołądka, a przyczyn może być wiele: zaburzona praca wątroby, nadmierny stres, błędy dietetyczne, czyli spożywanie smażonych potraw, nadmierne ilości używek alkoholowych, zbyt dużo cukru (nie tylko tego widocznego, jakim dosładzamy kawę czy herbatę, ale także „utajonego” w kefirach, sokach owocowych, ciastkach). Bardzo pomocne okazuje się wtedy proso, czyli kasza jaglana, która nie tylko reguluje pracę żołądka, ale także go odkwasza. Przed gotowaniem zaleca się przelać ją gorącą wodą, dzięki czemu zgubi smak goryczki. Siemię lniane w postaci kleiku skutecznie chroni ściany żołądka. Będzie on też bardzo zadowolony, gdy potraktujemy go słodką białą kapustą (w tym przypadku nie stosuje się kiszonej). Jeśli zaś o poranku wita nas zgaga, można ją poczęstować na czczo sokiem z jednego ziemniaka.

sitk3

Iwona Sitko z pacjentką

Niezwykle prosta (choć, jak się okazuje, wcale niełatwa do wprowadzenia w życie) jest dieta przy problemach z zatokami i powracającym katarem. Pierwsze zalecenie to zazwyczaj eliminacja produktów mlecznych, cukru i pszenicy.

Nie wszystkie panie zdają sobie sprawę z tego, że błędy żywieniowe mogą wpływać na zaburzenia ginekologiczne, np. powstawanie cyst, które bardzo często są rezultatem tzw. zimna wątroby. Zalecenie? Jedzenie tylko gotowanych produktów, zwłaszcza warzyw. Niekwestionowanym liderem w tej dziedzinie jest koper włoski, czyli fenkuł. Można go zjadać jako podduszoną lub pieczoną bulwę, ugotować z niego pyszną zupę lub popijać w postaci herbatki z nasion kopru włoskiego.

Ze statystyk wynika, iż prawie 65% Polaków cierpi na zespół jelita drażliwego. Nic w tym dziwnego, skoro jego przyczynę stanowi przede wszystkim stres, którego przecież nikomu nie brakuje. Problem więc w tym, jak sobie z nim radzić. A ponieważ jelita to nasz drugi mózg, dobrze jest zwrócić uwagę na emocje i w miarę możliwości je kontrolować. Bezwzględnie należy też wyeliminować artykuły mączne i pszenne, zastępując je gotowanym ryżem, kaszą jaglaną czy innymi produktami zbożowymi. W ostrych stanach zapalnych jelita drażliwego wielce pomocne będą ryżowe kleiki congee.

Tu nie ma cudów!

W leczeniu dietą nie należy oczekiwać cudów, czyli szybkiej poprawy stanu zdrowia. Ważna okazuje się determinacja pacjenta, silna wola, tak niezbędna w zmianie nawyków żywieniowych, oraz cierpliwość. Stosowanie diety to nie zażywanie tabletek przeciwbólowych! Powodzenie tej metodzie zapewnia przede wszystkim zmiana nawyków żywieniowych – niestety, dla zabieganych osób nie zawsze łatwa i prosta. Ale w dążeniu do energetycznej równowagi, czyli powrotu do zdrowia, nie ma miejsca na wahania.

stk2

 

 
 
Joomla Extensions