Pracuje jako trener, coach i doradca rozwoju personalnego. Wyspecjalizowała się w psychologii biznesu. Poszukując nowych technik w tej dziedzinie, trafiła na Kurs Ustawień Organizacyjnych Biznesowych metodą Berta Hellngera prowadzony przez Kristine Alex. I choć terapia, stworzona przez byłego niemieckiego zakonnika, uchodzi w nauce za kontrowersyjną, oddała się jej całym sercem. Rezultaty przekonały ją, że wiedzące pole, często porównywane z polem morfogenetycznym, naprawdę działa. Jednocześnie Beata Lebiocka, z zawodu psycholog, wraz z Izą Dajwłowską, technikę Ustawień Rodzinnych wzbogaciła o nowy element: zastosowanie kart Tarota


Maria Rojek, 4/2018

Zdaje sobie sprawę z tego, że nie każde oddziaływanie terapeutyczne można wyjaśnić w kategoriach stricte naukowych. Wszak postrzegana przez nas linia horyzontu nie wyznacza końca świata... A jednak sama przyznaje, że pierwsza obserwowana przez nią sesja Ustawień przypominała cyrk.

Żaden człowiek nie jest samotną wyspą. Każdy należy do jakiegoś systemu rodzinnego, pracowniczego, czy choćby powiązanego z miejscem zamieszkania. O ile jednak pracę można zmienić, jak również wyprowadzić się ze swojego bloku, od powiązań rodzinnych uciec się nie da.

Bert Hellinger przez 25 lat pracował w zakonie misyjnym, 16 lat spędził w RPA wśród Zulusów, obserwując stosunki rodzinne panujące w tym plemieniu: szacunek dla starszych, kult przodków, praktyki szamańskie.

Po opuszczeniu zakonu zajął się psychoterapią, rozwijając metodę porządkowania porozrywanych i splątanych więzów rodzinnych. Przypomnijmy – jako że pisaliśmy na ten temat w niejednokrotnie – iż w klasycznych, hellingerowskich Ustawieniach Rodzinnych bierze udział grupa osób. Jedna reprezentuje klienta, inne – jego bliskich: matkę, ojca czy dzieci. Przodkowie, którzy odeszli już z tego świata, spoczywają w pozycji leżącej, ale bywa też tak, że do końca stoją. Sam klient wybiera reprezentantów i ustawia ich tam, gdzie podpowiada mu intuicja. Są oni pytani przez terapeutę o odczucia, bacznie obserwującego mimikę postaci oraz kierunek, w którym się zwracają.

Nie każdy czuje się komfortowo w miejscu, gdzie go postawiono; np. kogoś wyraźne przyciąga inna osoba. Zdarza się, że reprezentant klienta kładzie się obok swojego dziadka ze słowami: jaki błogi spokój, co niekiedy symbolizuje pragnienie śmierci. Alkoholik często porusza się z głową zadartą do góry, jakby wpatrywał się w niebo. Tym samym zdradza chęć ucieczki od rzeczywistości, która stanowi podłoże alkoholizmu. Według Hellingera, u podstaw uzależnień leży zerwana więź z ojcem – tzw. nie branie ojca.

Zazwyczaj osoba, dla której wykonuje się Ustawienie, jest zdumiona i zaskoczona tym, że reprezentanci, nieznający członków jej rodziny, adekwatnie odtwarzają sposób bycia krewnych. Uczestnicy podświadomie czerpią informacje generowane przez widzące pole.

Modyfikacje klasycznych ustawień

Te techniki są trudniejsze, wymagają większego doświadczenia. Ich wyników natomiast nie obciążają subiektywne interpretacje dokonywane przez reprezentantów w najlepszej wierze, z intencją niesienia pomocy. W tzw. ukrytych Ustawieniach reprezentant nie zna roli, jaką mu powierzono. Terapeuta z klientem porozumiewają się szeptem – tylko oni wiedzą, kto jest kim na planie Ustawień. Uczestnik nie ma o tym pojęcia, toteż wiernie odtwarza reprezentowaną postać. Dzięki temu zostaje wyeliminowana potrzeba odgrywania kogoś. Unikamy więc zniekształcenia obrazu stosunków w rodzinie.

Gdy terapeuta nie rozporządza grupą ochotników, może dokonać Ustawienia indywidualnego posługując się figurkami, monetami czy nawet karteczkami, na których wypisuje typy postaci. Klient kolejno kładzie dłoń na kartkach czy figurkach prezentujących jego samego oraz inne bliskie osoby. Poddając się oddziaływaniu pola ustawia je przed sobą.

– Ja nie mogę sama angażować się w Ustawienie, bo pełnię rolę prowadzącego sesję – wyjaśnia Beata Lebiocka. – Nierzadko potrzebna jest pomoc dodatkowej osoby. Tak dzieje się zawsze wtedy, gdy w terapii używam kart Tarota. Towarzyszy mi wówczas Izabela Dajwłowska, znana tarocistka. To ona interpretuje znaczenie każdej z kart, wybranej przez klienta. Trudno przecenić wiedzę o ludziach zakodowaną w prastarych symbolach...

Sprecyzowanie tematu

Na początku Beata Lebiocka przeprowadza wywiad, w trakcie którego klient musi jasno określić cel, który mu przyświeca. Jeśli ktoś pragnie poddać się Ustawieniom po to, aby poznać tajemnice rodzinne – odmawia współpracy. Metoda Berta Hellingera jest terapią, nie służy zaspokajaniu ciekawości. Natomiast, gdy osoba, która odwiedziła gabinet, chce poprawić swoje relacje z dzieckiem, rodzicem czy partnerem, albo odzyskać energię, uwolnić się od negatywnych emocji czy seryjnie nawracających trudnych sytuacji bądź problemów, można przystąpić do pracy. Terapeutka nie podejmie wyzwania również wtedy, gdy ma do czynienia z człowiekiem o niestabilnej psychice. Ustawienia oddziałują bardzo silnie, a reakcje byłyby wówczas nieprzewidywalne... i trudne do opanowania.

Moja rozmówczyni prosi klienta, aby skupił uwagę na faktach. Informacja powinna być konkretna, np.: Rodzice rozwiedli się, gdy miałem 5 lat. Własne opinie na temat tego zdarzenia należy pominąć. Przygotowując się do spotkania z psychologiem, warto zebrać dane o swojej rodzinie, zwłaszcza dotyczące tych jej członków, którym przypadł w udziale trudny los: ciężkie choroby fizyczne i psychiczne, więzienie czy obóz koncentracyjny, przedwczesna śmierć samobójcza albo w wyniku choroby, poronienia, aborcje. Każdy członek rodziny, nawet ten wyklęty, zapomniany, odrzucony czy nienarodzony ma swoje miejsce w systemie. Dopóki go nie odzyska, rodzina nie będzie funkcjonowała prawidłowo. Taka sytuacja naraża bowiem członków rodu na schorzenia. Nierzadko się zdarza, że ktoś nie potrafi żyć własnym życiem, bo nieświadomie wszedł w rolę przodka, o którym się nie mówi. To tzw. uwikłanie systemowe.

lebiock15

Bywa też i tak, że temat pracy zmienia się już w trakcie Ustawienia. Np. Barbara zgłosiła się na terapię, bo odczuwała ogromną, trudną do wytłumaczenia nienawiść do swojej szefowej. Kobieta ta nie zrobiła jej nic złego, a praca dawała stabilizację materialną.

Podczas Ustawienia reprezentantka powiedziała: – Ja nic nie czuję do tej osoby. Skąd zatem u klientki tak silne emocje?

Terapeutka doszła do wniosku, że wywołuje je ktoś inny. Za plecami szefowej postawiła dodatkową osobę, a potem nagle szybkim ruchem przesunęła ją na bok. Negatywne uczucia skupiły się wówczas na podstawionym uczestniku Ustawień. Nie ulegało wątpliwości, że klientce rodzina pomyliła się z firmą. Przełożona została obarczona emocjami, przeznaczonymi dla kogoś innego.

Barbara otrzymała zadanie dowiedzenia się, jaka tragedia rozegrała się w jej rodzinie. Wreszcie od ciotki wyciągnęła straszną tajemnicę. Okazało się, że pradziadek nie mógł znieść alkoholizmu swojej córki i, gdy wróciła pijana do domu, zamordował ją.

Następnym zadaniem klientki było m.in. odszukanie grobu wyklętego przodka i zapalenie na nim świecy. W ten sposób prawnuczka przywróciła go do rodziny. W międzyczasie Barbara nabrała dystansu do szefowej, a na następnym Ustawieniu do jej reprezentantki powiedziała: – Pomyliłam cię z kimś innym.

Żelazne zasady

Bert Hellinger odkrył reguły bezwzględnie obowiązujące w procesie przywracania ładu w trakcie Ustawień. Na pierwszym miejscu znalazł się porządek systemowy. Rodzice zawsze są przed dziećmi. Świat nie powinien się kręcić wokół ukochanych milusińskich. Jeśli mamy ostatniego cukierka, nie dajemy go dziecku, lecz dzielimy na części, przy czym rodzice dostają większe kawałki, a pociecha – najmniejszy. Dziecko nie może krytykować dorosłych – musi podporządkować się zasadom obowiązującym w ich świecie. Wiele lat temu np. Beata Lebiocka zobaczyła, że w arystokratycznej rodzinie belgijskiej wyproszono z salonu 4-letnie dziecko, bo nie umiało posługiwać się nożem i widelcem podczas posiłku, co w ówczesnych czasach było zdumiewające.

U nas i w innych krajach Zachodu runął ład systemowy. Dzieci krytykują rodziców, albo, co gorsza, odrzucają ich, czy nawet urządzają im życie po swojemu. Takie zamieszanie odbija się nie tylko na starszych w rodzie, lecz przede wszystkim na dzieciach. Istnieje coś, co Hellinger nazywa się Sumieniem Rodowym. Dzieci, jako najsłabsze i najwrażliwsze, są najbardziej związane z jego potężnym nieświadomym oddziaływaniem. Dziecko zrobi wszystko dla tych, których kocha. Jeśli widzi kogoś odrzuconego w rodzinie, identyfikuje się z tą osobą, biorąc na siebie jej los. W efekcie później nie żyje własnym życiem, ale przyjmuje na siebie cudze przeznaczenie, np. ciotki, która ze względu na swoje wybryki czy pochodzenie nigdy nie była akceptowana.

W Ustawieniach odkrywa się, o kogo chodzi w konkretnym przypadku, po czym klient wypowiada formułę: Twój los z szacunkiem pozostawiam przy tobie.

Klientką pani Beaty była 38-letnia Magdalena, która nie mogła zostać matką. Nawet, gdy udało jej się zajść w ciążę, dochodziło do samoistnego poronienia. Z medycznego punku widzenia pozostawała zdrowa. Podczas terapii Magda stanęła naprzeciwko matki, sprawiając wrażenie silniejszej i mądrzejszej od swojej rodzicielki. Tak naprawdę we wczesnym dzieciństwie przejęła jej rolę. Kierując się miłością i współczuciem dla mamy porzuconej przez męża, córeczka otoczyła ją matczyną opieką. To pomieszanie ról uniemożliwiało samorealizację w macierzyństwie. Wszak Magdalena była już matką swojej mamy, z tego powodu w rodzinie zabrakło miejsca dla jej własnego dziecka.

Warto sobie uświadomić, że zajęcie w konstelacji rodzinnej niewłaściwej pozycji zawsze generuje problemy. By naprawić zaburzony system, Magdalena musiała powiedzieć do swojej mamy: Ja jestem mała, Ty jesteś duża. Ja biorę, Ty dajesz. Dziękuję za to. Te proste słowa nie mogły przejść kobiecie przez gardło, bąknęła: Ja jestem duża, Ty jesteś duża...

Klientka zrewidowała swój stosunek do matki, uzdrowiła zaburzoną relację, a potem urodziła bliźnięta. Dzisiaj jest szczęśliwą matką dwójki dzieci i ma bardzo dobry kontakt z mamą.

Takie odwrócone relacje istnieją w niejednej rodzinie. By funkcjonowała ona prawidłowo, każdy jej członek musi znajdować się na odpowiedniej dla niego pozycji. W hierarchii systemu mąż i żona (partner – partnerka) stoją najwyżej. Dla kobiety dziecko nie może być ważniejsze niż współmałżonek. To prosta droga do kryzysu w małżeństwie.

Jeśli związek się rozpada, według Hellingera dzieci powinny pozostać z tym z małżonków, który darzy większym szacunkiem byłego partnera. Deprecjonowanie drugiego rodzica, np. odsuwanie dzieci od kontaktów z ojcem, zaowocuje problemami w ich przyszłych związkach.

Gdy mężczyzna wiąże się z kobietą, która ma dzieci z poprzedniego małżeństwa, musi zdać sobie sprawę, że w tym przypadku potomstwo w hierarchii stoi wyżej od niego. Warunkiem powodzenia jest przyjęcie żony z dobrodziejstwem inwentarza oraz, co niezwykle istotne, szacunek dla jej poprzedniego partnera.

Ład systemowy wymaga przywrócenia należnego miejsca także tym, którzy się nie narodzili. I do nich kieruje się słowa miłości oraz akceptacji.

Każdy członek rodziny, zajmując właściwą sobie pozycję, musi być przez innych dostrzeżony i obdarzony szacunkiem. Także wtedy, gdy stosował kary cielesne. Bo kochał i wychowywał tak, jak potrafił. Nierespektowanie tych, jakże prostych zasad życia rodzinnego, blokuje przepływ miłości. Sprowadza znany nam wszystkim chaos i może doprowadzić do upadku cywilizacji.

Równowaga w dawaniu i braniu

To kolejna z żelaznych reguł. Tylko rodzice mogą obdarzać potomstwo bez ograniczeń. Ich rola polega na tym, że dają z siebie wszystko. Jeśli jednak np. teściowa poświęca się dla wnuków, zawsze podświadomie oczekuje czegoś w zamian, przykładowo otoczenia jej opieką na stare lata. Tworzy podświadome zobowiązanie wyrównania.

Gdy z kolei jeden z partnerów bezinteresownie daje wiele drugiemu, taka sytuacja prowadzi do rozpadu związku. Obdarowany nie potrafi udźwignąć tego ciężaru, a, nie wiedząc, jak się zrewanżować, po prostu odchodzi. Utrzymanie systemu gwarantuje równowaga w braniu i dawaniu.

Jedną z piękniejszych definicji miłości jest właśnie jej hellingerowska wersja. Daję z miłości, Ty bierzesz z miłością i dajesz trochę więcej z miłością... I tak na zmianę, ale zawsze jest to rosnące.

Rosnące bezinteresownie.

Klucz do trwałości systemu

Bert Hellinger przywiązuje wielką wagę do swego rodzaju homeostazy w zakresie winy. Jeśli jeden z partnerów zdradza, a drugi dochowuje wierności, pojawia się dysharmonia. Najczęściej osoba nielojalna prosi niewinną o wybaczenie – i je otrzymuje. W tym procesie wybaczający wywyższa się nad winnego, a tym samym równowaga w partnerstwie zostaje zachwiana. Mężczyzna, któremu żona niczym anioł wybacza kolejne zdrady, odchodzi, bo nie może unieść ciężaru jej dobroci.

Tylko rodzice bez szkody dla siebie mogą wybaczać krzywdy dzieciom. W związku równorzędnym, partnerskim, musi zostać zachowana równowaga w zakresie winy i niewinności.

Hellinger jest wielkim wrogiem wybaczania. Jego zdaniem pokrzywdzony partner powinien odpłacić krzywdzicielowi podobnym ciężarem (choć niekoniecznie oznacza to odpowiedzenie zdradą na zdradę). Wtedy następuje wyrównanie. Związek rozkwita, jeśli na dobro, jakiego doświadczymy, odpowiadamy większym dobrem, a na wyrządzone zło – mniejszym złem.

Cierpienia duszy a symptomy chorób

Niemiecki terapeuta uważa, że tak naprawdę choruje dusza, a w ciele znajdujemy tylko symptomy choroby. Objawy chorobowe bywają często wyrazem lojalności wobec przodków, czy przejęcia ich winy.

Uwikłania systemowe można prowadzić nawet do śmiertelnego zagrożenia życia. Zdarza się, że wnuk podświadomie bierze na siebie winę dziadka - mordercy i niejako choruje w jego zastępstwie, aby naprawić krzywdę wyrządzoną przez przodka.

Również zachowania ryzykanckie miewają korzenie w historii rodu. Hellinger podaje tu następujący przykład: dwa pokolenia wstecz młody japoński żołnierz, mimo usilnych starań, nie został zakwalifikowany do formacji kamikadze. Aby wyrównać stratę, wnuk uprawia sporty ekstremalne, nieustannie narażając swoje życie. Warto sobie uświadomić, że himalaiści, zaliczający kolejne ośmiotysięczniki, również mogą czerpać pasję i zamiłowanie do ryzyka z zaburzeń systemowych w swoim rodzie. Może w ten sposób za kimś nieświadomie podążają, albo pragną zadośćuczynić za czyjeś tchórzostwo?

Także alkoholizm bywa podążaniem za kimś, ewentualnie wiąże się z uwikłaniem rodowym. Inny przykład: córka, bardzo kochająca matkę, zapada na śmiertelną chorobę, aby dołączyć do swojej zmarłej rodzicielki.

lebiock2

Terapeutka włączyłą do swojej praktyki karty Tarota. W ich interpretacji pomaga jej Izabella Dajwłowska

Anoreksja u dziewczynek to często nieświadomy pęd ku śmierci, który pojawia się wówczas, gdy matka jest bardzo silną kobietą, a córka nie potrafi od niej brać. Natomiast bulimia z reguły wyraża tęsknotę za ojcem. Otyłość przytrafia się czasem wtedy, gdy nieświadomie identyfikujemy się z partnerami rodziców, nawet tymi nieznanymi. Często u podłoża depresji leży pogarda dla rodziców. Z kolei odsuwanie się od matki nierzadko owocuje migreną.

W powstawaniu symptomów choroby nowotworowej kluczową rolę odgrywa tęsknota za miłością, brak szacunku dla rodziców i nieumiejętność zaakceptowania ich takimi, jakimi są. Rak piersi może wskazywać na to, że kobieta nie potrafiła przyjmować od swojej matki.

Dlaczego wśród biznesmenów, także aktywnych fizycznie, szerzą się schorzenia kręgosłupa? Przyczyną nie jest wyłącznie siedząca praca przy komputerze, ale zacięta walka, hardość, brak pokory. Sprawiają one, że trudno im się z szacunkiem pokłonić, czy pochylić przed kimś głowę.

Ustawienia a uzdrowienia

Pacjentką mojej rozmówczyni była cierpiąca na chorobę Basedowa kobieta, która przeżywała bardzo silne stany lękowe. Podczas terapii metodą Berta Hellingera reprezentantka babci wspomnianej klientki zaczęła dziko wrzeszczeć, a potem zemdlała. Okazało się, że przyczyną takiego zachowania była tragedia w rodzinie. Babcia pacjentki mieszkała w majątku na Ukrainie. Gdy jej mąż wyjechał, na dwór napadli Ukraińcy. Nieszczęsną kobietę wbili na pal, a potem obcinali jej członki. To traumatyczne przeżycie w rodzinie pomijano milczeniem. Wyparcie u wnuczki zamordowanej kobiety spowodowało chorobę tarczycy. Towarzyszące jej stany lękowe miały źródło w historii rodu.

Beata Lebiocka nie twierdzi, że można wyleczyć raka poprzez same Ustawienia. Nie należy zaniedbywać osiągnięć w tej mierze medycyny akademickiej i alternatywnej. Niemniej terapia Berta Hellingera pozwala odsłonić głęboko ukryte przyczyny choroby.

W firmie jak w rodzinie

I tu i tam obowiązuje hierarchia oraz ład systemowy. Na początku Beata Lebiocka proponuje tzw. flesh, czyli rzut oka. Przedstawiciele dyrekcji, kierownictwa, pracowników wstępnie ustawiają się na pozycjach, co pozwala stwierdzić, na ile został zaburzony porządek. Tajemnice, brak szacunku dla pracownika i respektu dla wniesionego wkładu pracy odbijają się na wynikach ekonomicznych przedsiębiorstwa. Moja rozmówczyni zajmuje się czasem tylko jednym działem, np. marketingu, albo ustawia sam zarząd firmy. Zazwyczaj, aby uzdrowić stosunki w zakładzie pracy, potrzeba kilku sesji. Tak było w przypadku fuzji dwóch firm, gdy większa wchłonęła małą. Podczas terapii przedstawiciele obu zakładów macierzystych stanęli na oddzielnych, wrogich pozycjach. Niezbędne okazały się trzy sesje, by jedni zaakceptowali drugich i doszło do integracji w gronie pracowników.

Dzięki metodzie Berta Hellingera Beata Lebiocka odkryła przyczynę braku efektywności w dziale marketingu. Nowy, doskonale wykwalifikowany, energiczny szef nie potrafił skłonić zespołu do działań w celu zwiększenia sprzedaży. Okazało się, że jego poprzednik został wyrzucony z pracy. Dopóki nie doceniono jego zasług, nowy szef nie mógł rozwinąć skrzydeł.

Podobnie było w przypadku nowego, kompetentnego dyrektora, który objął miejsce poprzednika, lubianego przez pracowników, a zwolnionego w niesławie. Odrzucanie i wykluczenie w firmie niesie takie same skutki, jakie znamy z życia rodzinnego. Aby system funkcjonował prawidłowo, każdy powinien znaleźć się na właściwej pozycji, być przez innych dostrzegany i doceniany.

Trzeba też zdać sobie sprawę z tego, że jeśli źle wyrażamy się o swoim kierowniku, sami pozbawiamy siebie energii. Podobnie, a nawet silniej działa krytykowanie i osądzanie swoich rodziców. Rzucając inwektywy pod ich adresem, sami siebie osłabiamy: wszak to po nich odziedziczyliśmy geny. Nazywając ojca s...synem, przekreślamy połowę swojej istoty. Każdy z nas jest w połowie matką, a w połowie ojcem. Odrzucenie którejś z nich owocuje niemożnością życia w pełni. Nie da się żyć w pełni połową siebie.

Skutki emancypacji kobiet

Dwieście, a nawet sto lat temu role w rodzinie były ściśle określone. Istniało wtedy to, co Hellinger nazywa porządkiem miłości. Kiedy przepływ miłości pozostaje niezakłócony, w systemie jest równowaga. Mężczyzna, żywiciel i obrońca rodziny uosabia siłę, kobieta zajmuje się domem i dziećmi. Żony podległe mężom, a dzieci posłuszne rodzicom, to już przeszłość.

Cywilizacja wytworzyła silne, wykształcone, niezależne kobiety. Nie ma dnia, aby któraś nie odwiedziła gabinetu Beaty Lebiockiej. Każda z nich marzy o pełnym mocy, prawdziwym mężczyźnie. Tymczasem spotykają partnerów słabych, zniewieściałych. Obecność silnych kobiet wywołuje też inne, dość powszechne i niepokojące zjawisko społeczne. Dorosłe, a nadal niesamodzielne dzieci pozostają kilkadziesiąt lat pod opieką rodziców i na ich utrzymaniu.

Ubocznym skutkiem emancypacji jest też wzrost zapotrzebowania na pomoc psychoterapeutów.

Nie ustawią ci życia

Nazwanie w języku polskim terapii Berta Hellingera Ustawieniami może być mylące, sprawiać wrażenie, że oto specjalista za odpowiednią opłatą ustawi mi życie, rozwiąże wszystkie moje problemy. Takich skojarzeń nie wywołuje angielskie określenie Constellation. W krajach anglosaskich nikt nie oczekuje od terapeuty gotowych recept na dobrostan.

Beata Lebiocka uprzedza zainteresowanych, że terapia wymaga zaangażowania klienta, a efekty nie pojawiają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zazwyczaj podczas pierwszego spotkania uzyskuje się dobry wgląd w sytuację. Wtedy okazuje się, że należy przyjść jeszcze na terapię grupową, albo przeciwnie: wskazana jest sesja Ustawień indywidualnych. Jeśli w historii rodu powtarzały się samobójstwa lub inne nieszczęścia, nad taką Konstelacją rodzinną trzeba popracować dłużej.

Klienci otrzymują też zadania domowe, a bez wykonania tej pracy proces uzdrawiania relacji nie posunie się naprzód. Tymczasem okazuje się, że przyjście do matki, położenie głowy na kolanach wiekowej rodzicielki ze słowem mamo sprawia olbrzymie trudności. Czasu nie ma za wiele, a po przejściu matki w inny plan istnienia sytuacja jeszcze się pogorszy.

Biorący udział w Ustawieniach grupowych zauważyli, że samo reprezentowanie nieznanej im osoby wzbogaca potencjał wewnętrzny i pogłębia samopoznanie.

Beata Lebiocka, która ukończyła wiele kursów i zdobyła certyfikat poświadczający jej kwalifikacje w zakresie Ustawień hellingerowskich, uważa tę metodę za najlepszy sposób przywracania ładu systemowego. W jego zaburzeniach dopatruje się źródła problemów, z którymi borykają się zarówno jej klienci, jak i cała współczesna cywilizacja.

lebioc1

 

 
 
Powered by JS Network Solutions